Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc we Włoszech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc we Włoszech. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Wielkanoc we Włoszech

Życie we Włoszech ma bardzo wiele zalet, przynajmniej z mojego punktu widzenia: zima trwa krócej i nie jest taka sroga - temperatura rzadko spada poniżej pięciu stopni, na plusie oczywiście! Często świeci słońce, więc łatwiej jest być optymistą. Nie brakuje atrakcji turystycznych, no i jedzenie jest pyszne...
A jednak jest coś, co my Polacy robimy lepiej: Święta Wielkanocne. We Włoszech nie ma dzielenia się jajkiem, nikt nie słyszał o cukrowym baranku, nie ma mazurka ani mojej ukochanej sałatki warzywnej...
Chcecie wiedzieć, jak wyglądały moje święta? Marnie! W sobotę nie poszłam do kościoła z koszyczkiem kolorowych pisanek, w niedzielę nie byłam na procesji o 6 rano, bo tutaj nie ma takich zwyczajów, nie jadłam wielkanocnego śniadania, tylko bardzo obfity obiad z lasagną i jagnięciną (której niestety nie lubię). Po obiedzie dopchałam się kawałkiem ciasta, które nazywa się colomba, co po włosku znaczy gołąbek (oczywiście od biblijnego gołąbka pokoju), a potem otworzyłam gigantyczne jajka z czekolady - są na zasadzie jajek z niespodzianką, tylko że większe, ale niespodzianki niestety i tak są kiczowate.

wielkanoc we Włoszech
Niektóre zabawki, które znalazł w jajkach Nicko

Pewnie jest już dla was jasne, że nie lubię Wielkanocy we Włoszech, ale o ile można się pogodzić z brakiem pisanek czy świątecznej sałatki warzywnej, to czy wyobrażacie sobie poniedziałek bez Śmingusa Dyngusa? Nie? To wyobraźcie sobie, że tutaj naprawdę go nie ma! Poniedziałek to tylko kolejny dzień świąteczny, w którym dojada się resztki z wczorajszego obiadu. Zero dreszczyka emocji, zero zabawy i śmiechu, jedynie marne odpadki z wczorajszego dnia... Widzicie jak ja tu cierpię???
No dobra, żarty żartami, mówcie, co chcecie, napewno Włochy są krajem sztuki i mają niesamowicie bogatą historię i kulturę, ale tutejsza tradycja Wielkanocna jest zdecydowanie uboższa od naszej. Już nie mogę się doczekać, kiedy Nicko podrośnie, żeby urządzić mu Wielkanoc z prawdziwego zdarzenia, oczywiście w Polsce!
Na koniec muszę jednak przyznać się do wielkiego plusa związanego ze spędzaniem Świąt tutaj: niedzielny obiad organizowała moja teściowa i ja nie musiałam nic przygotowywać!
Świadomość, że taki luksus jest szczęściem nielicznych była świetną motywacją do spędzenia "twórczego poranka" z Nicko. Wyjęłam farby do malowania palcami i wreszcie zrobiliśmy zwierzaki z odbitek dłoni!

wielkanoc we Włoszech

wielkanoc we Włoszech