wtorek, 11 marca 2014

Wypad do Mediolanu

Nie miałam planu B. Jak zwykle w ogóle nie miałam planu. Po prostu trafiłam do Mediolanu na Erasmusa i po dziesięciu miesiącach zdecydowałam, że zostanę. Skończyłam studia, zaczęłam wymarzoną pracę i szybko pięłam się po kolejnych szczeblach kariery.
Wszystko szło jak po maśle, do czasu kiedy moja romantyczna dusza niespodziewanie przejęła prym. Spotkanie z Signorem D zatrzęsło moimi priorytetami i w krótkim czasie doprowadziło do przeprowadzki do Ligurii, zmiany zawodu i macierzyństwa. 
Niczego nie żałuję, ale trochę brakuje mi Mediolanu, więc kiedy okazało się, że w niedzielę była cudowna pogoda, szybko spakowaliśmy w samochód wszystkie niezbędne rzeczy: zapas pieluch, dziecięce ubranka na zmianę (nigdy nic nie wiadomo), kocyk, smoczek oraz ulubioną przytulankę Nicko i ruszyliśmy w drogę.
Za każdym razem kiedy jestem w Mediolanie, staram się odwiedzić jak najwięcej miejsc, z którymi jestem w jakiś sposób emocjonalnie związana.
Pewniakiem jest Corso Como 10, ukryty w podwórzu ogród, który prowadzi do jednego z najbardziej ekskluzywnych sklepów prowadzonych przez Carlę Sozzani, siostrę redaktorki naczelnej Vogue Italia.

Corso Como 10 

Corso Como 10 jest dla mnie magicznym miejscem, bo za każdym razem przechodząc przez bramę mam wrażenie jakbym przekraczała ukryty w sercu miasta portal do innego świata. Na pierwszym piętrze znajduje się księgarnia z mnóstwem inspirujących książek o sztuce, architekturze i designie oraz galeria sztuki, gdzie zawsze jest jakaś ciekawa wystawa.


Żeby wrócić do rzeczywistości wystarczy tylko wychylić nos za bramę. Już o kilkadziesiąt metrów od galerii znajduje się kompleks nowych budynków wybudowanych z okazji zbliżających się targów Expo 2015.

Expo 2015 

Krótka podróż metrem to kolejny skok do zupełniej innej ery. Przenosi nas na Plac Duomo, gdzie stoi Katedra Narodzin św. Marii, jedna z najbardziej znanych we Włoszech i w Europie gotyckich budowli.
Notka dla mam z małymi dziećmi: plac jest ogromny i zawsze fruwa wokół niego mnóstwo gołębi, więc jest to świetna okazja, żeby dać się dziecku wybiegać!

Duomo 

Przy przyległej stronie placu można podziwiać galerię Vittorio Emanuele, gdzie można ewentualnie kupić sobie jakiś drobiazg w sklepach firm takich jak Prada, Gucci, Louis Vuitton, czy Church’s.

Galleria Vittorio Emanuele

Wiadomo, podróżowanie z małym dzieckiem czasami zmienia trochę grafik zwiedzania. No dobra, powiedzmy jak jest: nie ma co ustalać grafiku, cokolwiek zaplanujemy, twoje ukochane maleństwo i tak wywróci to do góry nogami, porwie na drobne kawałki i użyje do tylko jemu wiadomych celów.
Ja jednak się nie poddaję, nadal wierzę, że pomimo bycia mamą mogę pokusić się o minimum normalności i wolności myśli. Wystarczy tylko znaleźć kompromis. Dlatego też po spełnieniu wszelkich obowiązków macierzyńskich takich jak obiad, zmiana pieluchy i odpowiednia dawka aktywności ruchowej, zapięłam Nicko w wózku i zaprowadziłam do muzem XX wieku, gdzie w ciszy i spokoju otoczony prestiżowymi dziełami sztuki mógł skorzystać z popołudniowej drzemki, a ja poczuć się prawie zwyczajną kobietą.

Muzeum XX wieku

Oczywiście nie mogłam się bardziej pomylić. Pomimo zmęczenia Nicko nie chciał nawet słyszeć o spaniu!
Podjęłam ambitną próbę przekonania go, że muzealne atrakcje nie są dla dwulatków, a przespanie wizyty jest najrozsądniejszym rozwiązaniem, jakie mogę mu zaproponować.
Niestety wszelkie wysiłki okazały się bezskuteczne, więc zaraz przed oczami mnożyły mi się najczarniejsze scenariusze o tym jak Nicko złamie wszystkie zasady uderzając pięścią w jakiś obraz lub spoci się kopiąc w rzeźby i zostaniemy wyrzuceni z hukiem przez najbliższe okno przypadkowej sali, a nasze zdjęcia znajdą się na ścianie za kasami z napisem: "nieznośnym bachorom i ich nieodpowiedzialnym matkom wstęp wzbroniony!"
Na szczęście i tym razem zupełnie nie trafiłam. Brak współpracy ze strony mojego małego urwisa pozwolił mi odkryć, że po pierwsze muzeum XX wieku w Mediolanie jest najbardziej baby friendly muzem w jakim kiedykolwiek byłam, a po drugie, jeśli nam się coś podoba, to dwulatkowi też. 
Nicko wcale się nie nudził, wręcz przeciwnie. Biegał po salach od obrazu do obrazu, śmiał się głośno i komentował, pokazywał palcem jeśli coś mu się podobało i bez skrępowania krytykował to, co nie przypadło mu do gustu. Niesamowite było też, że nikt nie zwrócił nam uwagi, a panie z obsługi spoglądały w stronę najmłodszego zwiedzającego z przyjaznym uśmiechem. Na dodatek, mniej więcej z połowie muzeum, znaleźliśmy małą salkę, w której można dzieci nakarmić, przewinąć i gdzie mogą się one pobawić (niekoniecznie po cichu) w małym drewnianym domku.
Na pamiątkę tego fantastycznego popołudnia mam mnóstwo zdjęć, na których śmiejemy się beztrosko na tle dzieł artystów takich jak Fontana, De Chirico, czy Schifano. Najbardziej jednak jestem dumna z fotki, na której mój dwuletni krytyk sztuki ze swoim nieodłącznym króliczkiem i ze smoczkiem stoi obok jednego z najbardziej znanych obrazów Kounellisa.
I nikt mnie już nie przekona, że sztuka jest tylko dla wykształconych kulturoznawców, a pokazywanie jej dzieciom to strata czasu!


Muzeum XX wieku


13 komentarzy:

  1. A niech Mały korzysta :D Piękna wycieczka. Nasze są z goła inne, ale każdy ma swoją iskierkę w oku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wasze też są fajne :) Widziałam, że niedziela w Polsce też była udana :)

      Usuń
    2. Oczywiście :) dlatego napisałam, ze każdy ma inne iskierki. Ja chyba na powietrzu najbardziej odpoczywam, choć nowe miejsca też mają swój klimat i urzekają :D

      Usuń
  2. Bo dzieci to bardzo wdzięczni odbiorcy sztuki:). Ja nie jestem fanką tej nowoczesnej, wolę klasycznych mistrzów. Będąc w ciąży, odwiedziłam Galerię Uffizi i pamiętam ,że Gaja zaczęła mnie kopać, podczas oglądania "Wenus z Urbino". Wpadłam wtedy na pomysł, że nazwę ja Tycjana, ale mąż nie chciał o tym słyszeć i dzisiaj jestem mu za to wdzięczna:). A zdjęcia piękne, szczególnie oczywiście ostatnie. Mały znawca sztuki Ci rośnie:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że w końcu stanęło na Gai :) a ja naprawdę się nie spodziewałam, że Nicko doceni wycieczkę do muzeum, a tu taka niespodzianka :) Co powiesz na to, żeby w te wakacje wpaść do Akwarium w Genui z naszymi maluchami?

      Usuń
  3. Bardzo dobry pomysł, tym bardziej, że jestem prawdziwą znawczynią Akwarium (ha,ha), bo za każdym razem, gdy mamy gości, właśnie tam chcą iść. Całe szczęście, że dla dzieci wstęp jest gratis, inaczej poszłabym z torbami:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, bo ja jeszcze nigdy tam nie byłam... musimy się jakoś zgadać :)

      Usuń
  4. Świetny post, prawdziwy przewodnik turystyczny dla osób się tam wybierających :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) jeśli będziesz się tam wybierała, to daj znać. Chętnie uzupełnię o każdą przydatną ci informację :) Ja naprawdę uwielbiam to miasto...

      Usuń
  5. Zazdroszczę tego wypadku, chciałabym kiedyś się wybrać na wycieczkę do Mediolanu :)
    Pod koniec maja wyjeżdżam na urlop do La Spezi, jeżeli masz ochotę to byłabym wdzięczna gdybyś napisała mniej więcej jak ma się pogoda w La Spezi pod koniec maja i co warto tam zwiedzic. Czytam różne fora i strony poświęcone temu miejscu, natomiast myślę, że informacje od osoby, która tam mieszka są bardziej rzetelne, także jak znajdziesz chwilkę to chętnie popytam o La Spezie :)

    http://magiczneslowaa.blogspot.com/

    Pozdrawiam serdecznie :)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie ci podam więcej info :) Na szczęście jest tu, co robić! Jedynym warunkiem jest ładna pogoda, bo jak pada, to nie zabardzo jest gdzie iść...

      Usuń
    2. Obawiam się tylko tej pogody, żeby nie padało :) Ogólnie wybieramy się do Włoch pod koniec maja, dokładnie 23 na tydzień. Jedziemy samochodem, więc chcielibyśmy zwiedzić więcej miejsc. Po drodze chcemy zwiedzić Wenecję, Weronę, a później już do La Spezi. Jak już tam będziemy to chcemy zrobić sobie wycieczkę do Cinque Terre, a następnego dnia planujemy zwiedzanie Rzymu. Byłabym wdzięczna gdybyś, doradziła mi w poniższych:
      - co warto zwiedzić w La Spezia lub w miejscach, do których mamy się udać,
      - na co zwrócić uwagę wyjeżdżając do Włoch (moja ciocia, która często wyjeżdża do Rzymu, opowiadała, że kupując kawę lepiej nie siadać przy stoliku bo możesz zostać policzona również za nakrycie stolika ;)), więc jak znasz więcej takich ciekawostek to chętnie poczytam ;)
      - jakie tam są ceny, np. w zwykłym sklepie spożywczym.

      Bardzo dziękuję za pomoc :)
      Ściskam mocno!
      Kasia

      Usuń
    3. Jeśli samochodem, to możecie z La Spezia pojechać do Lerici (przepiękne widoki, żył tam i tworzył Shelley), a stamtad statkiem pojechać do Pięciu Ziem i Portovenere (nie zapomnijcie o nim). Odradzam wam dojazd samochodem do Le Cinque Terre, bo do samych miasteczek mogą wjeżdżać tylko ich mieszkańcy... więc albo statek albo pociąg (który jest bardzo wygodny ze stacji La Spezia Centrale). Natomiast z ciekawostek, jak zrobić, żeby nie przepłacić, to pamiętajcie, że tutaj parkingi są drogie... Będziecie mieli parking hotelowy? Jeśli nie, to w La Spezia mogę ci pokazać, gdzie bezpiecznie zostawić samochód na parkingu niepłatnym...

      Usuń