piątek, 4 kwietnia 2014

Nowy idol maluchów

Codziennie mam wątpliwości co do słuszności moich metod wychowawczych, co do jakości życia jaką oferuję mojemu synkowi i też co do sensu prowadzenia bloga,  ale co do jednego wątpliwości mieć nie mogę: autorzy Świnki Peppy wychowali się na Pinky i Mózg i tak jak oni chcą zawładnąć światem i młodymi, jędrnymi umysłami naszych małych pociech. I nawet im się to udaje!
Jeszcze nie znalazłam nikogo, kto byłby w stanie wytłumaczyć mi to dziwne zjawisko, podać powód dla którego rodzinka z głowami w kształcie inspirowanym na męskich klejnotach, prowadząca głupie dialogi i bekająca na powitanie odnosi taki sukces.
A jednak wszystkie maluchy na dźwięk pierwszych nut piosenki Peppy wpadają w trans i tracą kompletnie kontakt ze światem, a na widok zabawek  z wizerunkiem nowego idola gotowi są na wszystko. I każdy wie, co może gotowy na wszystko dwulatek! 
My oczywiście też padliśmy ofiarą perfidnych technik sprzedaży mistrzowsko realizowanych przez  różowego potworka. W ciągu ostatnich miesięcy zgromadziliśmy w naszym arsenale całe mnóstwo gadżetów z uśmiechniętą buźką świnki i jej braciszka. Mamy: plecak, dres, trzy książeczki, czerwony samochód, puzzle, pianino, aparat fotograficzny, naklejki i magnesy (nie myślcie, że to wszystko, napewno o czymś zapomniałam). 
Tyle tylko, że ja już nie mogę. Ostatnio zaobserwowałam u siebie pierwsze objawy peppofobii i żeby odreagować zapisałam się nawet do jednej z istniejących na facebooku grup wsparcia dla rodziców borykających się z problemem.
A teraz publicznie się przyznaję do mojego dylematu licząc po cichu na wasze podpowiedzi...

Co mam zrobić ja, zdesperowana matka dwulatka ślepo zakochanego w Peppie i jej rodzince:
a) Pozwolić Peppie zawładnąć rozwojem, sercem i umysłem mojego synka,
b) Nie robić z tego takiego dramatu,
c) Doszukać się treści wychowaczych w kreskówce,
d) odpeppować Nicko? A jeśli odpeppować, to jak?

Serio, rodzice, co myślicie o Peppie i o tym jak jej rodzinka podbiła świat?

świnka peppa

9 komentarzy:

  1. Hihi, faktycznie, ze te ich ryjki trochę przypominają pewną męską część ciała :D A tak na serio, to u mnie nie ma problemu ze świnką Peppą lecz z Angry Birdsami, więc z chęcią poczytam inne komentarze:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie robię z tego dramatu:). Gaja uwielbia Peppę, a my oglądamy jej przygody wraz z nią i muszę przyznać, że wolę tą bajkę niż ogłupiające programy, których we włoskiej tv nie brakuje. Poza tym uważam, że dziecko ma prawo samo decydować, jakie kreskówki ma oglądać. Moi rodzice też nie zabraniali mi patrzeć na bajki, które kochałam. W Peppie Pig nie ma przemocy, a to jest najważniejsze. Jestem pewna, że za niedługo i tak pojawi się nowy bohater, który odwróci uwagę naszych maluchów od tej uroczej świnki:). Nie sądzę, droga mamusiu, aby udało Ci się "odpeppować" Nicko, a wręcz twierdzę, że jesteś skazana na porażkę:). Również napisałam notkę o Peppie i myślę, że my rodzice dostaliśmy już fobii na temat rodziny Pig:). Tak więc moja opcja to punkt B, który sama stosuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas na szczęście nie ma obsesji na punkcie Peppy, jedynie na Angry Birds (ochydne ptaszyska) spiderman i zygzak. Nie lubię tej bajki od kolezanki córka dosłownie naśladuje świnkę i z każdym wita się bekaniem... Już wolę Pinky i Mózga...

    OdpowiedzUsuń
  4. my jeszcze za mali na Peppę jesteśmy. Na razie jedyne bajki nasze to te z nick jr. Ale? Mamy już koszulkę z Peppą ;)

    Moja siostrzenica miała szał na Pappę około 3 roku życia. Potem poszła do przedszkola, i szał się skończył. Zdecydowanie woli pobiegać na podwórku. A z tym zawładnięciem światem to coś w tym jest :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Naszego niespelna dwulatka udalo sie poki co uchowac od Peppy. Oglada jedynie bajki z Cartoponito a tam tego ''dobrodziejstwa'' nie ma. Mimo to mam tej swinki P. juz po dziurki w nosie - wszedzie tylko ona. Gdzie sie nie rusze, spojrze to tylko Peppa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja Sikunia nie zaakceptowała Peppy - nie lubi jej oglądać...natomiast jeśli chodzi w ogóle o oglądanie kreskówek przez moje dzieci, to często oglądam je z nimi i jeśli są tam treści z którymi się nie zgadzam, to staram się to tak komentować by do moich córek trafiały pozytywne przesłania

    OdpowiedzUsuń
  7. ja jestem miłośniczką Peppy ale w wydaniu oryginalnym! Jest świetna, humor, dystans... w Polskim tłumaczeniu ma inny ciężar i kompletnie mnie nie pociąga:) Twój dylemat niech rozstrzygnie zdrowy rozsądek:) jest słusznym doradcą w takich sprawach:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję wam wszystkim ogromnie za komentarze :)))) Przepraszam, że nie odpowiadałam na bieżąco, ale byłam u mamy i kiepsko było z połączeniem internetowym...
    W każdym razie ucieszyło mnie, że większość z was ma podobne do mnie "problemy" z dziecięcymi idolami i jakoś próbuje sobie z tym radzić wspólnie oglądając bajki i komentując, odwołując się do zdrowego rozsądku, ale przede wszystkim nie robiąc z tego większego dramatu (tak przynajmniej ja to zrozumiałam). Dzięki, podniosłyście mnie na duchu :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas też Peppa rządzi, ja nie zauważyłam do czego łebki są podobne... teraz to się nie skupię :P

    OdpowiedzUsuń